Koreański lifting rzęs - rewolucja w stylizacji czy chwilowy trend?
Świat beauty nieustannie się rozwija i ciągle zaskakuje nas innowacjami. Każda nowa technika, dzięki której uzyskamy piękne efekty szybko zyskuje popularność i przyciąga obserwatorów na mediach społecznościowych, kursantki i klientki. A jeśli coś jest w stanie dodatkowo ułatwić i usprawnić naszą pracę - sukces gwarantowany. Do takich rozwiązań należy koreańska laminacja rzęs, która w ostatnim czasie stała się hitem TikToka i Instagrama. Brzmi egzotycznie? Już tłumaczymy, co to właściwie jest i dlaczego warto mieć tę technikę w swoim salonie.
Na czym polega koreański lifting i czym różni się od klasycznego?
Koreańska laminacja to metoda, która pozwala nam pracować na delikatnych preparatach i… końcówkach rzęs! Choć nosi nazwę „koreańska”, w gruncie rzeczy to nadal po prostu laminacja rzęs. Dążymy do uzyskania tego samego efektu - pięknego podkręcenia. Różnica? Skupiamy się na innej technice pracy i odpowiednich preparatach - głównie opartych na cysteaminie, która jest delikatniejszym zamiennikiem TGA.

Dlaczego stylistki pokochały lifting koreański?
Komfortowa praca
Przy klasycznej laminacji zaczynamy od przyklejenia rzęs na wałek. W metodzie koreańskiej najpierw nakładamy aktywator, a dopiero później nawijamy włoski, gdy staną się miękkie i podatne. Dla stylistki oznacza to szybszą i bardziej efektywną pracę, szczególnie przy rzęsach sztywnych i trudnych do ułożenia.
Większa ochrona włosa
Tu już wchodzimy w coś, co docenią także klientki. Preparaty do liftingu koreańskiego obok cysteaminy zawierają też wiele składników, które dbają o kondycję rzęs. Dzięki temu po zabiegu rzęsy nie tylko zyskują nowy kształt, ale stają się mocniejsze i zdrowsze.
Naturalnie piękny efekt
Pzęsy po koreańskiej laminacji wyglądają zdrowo, są podkręcone i błyszczące.
Jak działa metoda koreańska? Sekret preparatów i techniki.
Aktywatory na bazie cysteaminy
Delikatne dla włosa, pozwalają pracować z końcówkami rzęs od pierwszych minut, bez ryzyka ich uszkodzenia.
Puder do liftingu
Dzięki niemu możemy pominąć etap tradycyjnego przyklejania rzęs do wałka podczas pracy z aktywatorem. Preparat gęstnieje, nie spływa i daje nam pełną kontrolę. Nawinięcie rzes na wałek łączymy z nałożeniem kroku 2. Praca z pudrem całkowicie eliminuje potrzebę użycia kleju - taki zagęszczony preparat bez problemu jest w stanie utrzymać rzęsy na formie.
Indywidualne podejście do wałków
Nie wybieramy ich identycznie jak w klasycznej metodzie. Zbyt mała forma może dać efekt tzw. baranka, więc dobór wałeczka wymaga świadomości i praktyki.
Czy można pracować „zwykłym preparatem”?
To pytanie, które pojawia się najczęściej w kontekście liftingu koreańskiego – i odpowiedź brzmi: TAK. Jeśli sięgasz po klasyczne, niezbyt agresywne preparaty, da się je bezpiecznie wykorzystać w pracy. Mieszanki z tioglikolanem amonu mogą być również dobrym rozwiązaniem. Trzeba jednak pamiętać, by zabezpieczyć końcówki rzęs lub usunąć z nich produkt w pierwszych minutach zabiegu. W praktyce jednak znacznie wygodniej i bezpieczniej jest pracować na preparatach bazujących na cysteaminie – są delikatniejsze i stworzone z myślą o metodzie koreańskiej. Produkty z TGA czy tioglikolanem amonu warto zostawić sobie raczej do klasycznej techniki laminacji.
Koreańska laminacja – nie tylko technika, ale też świadomość!
Tu warto powiedzieć coś bardzo ważnego. Choć lifting koreański jest prosty i przyjemny w użyciu, jak każda technika laminacji, wykonana nieprawidłowo, może uszkodzić rzęsy.
Dlatego:
- odpowiednio dobieraj preparaty, analizuj ich składy, dostosuj do nich swoją technikę
- warto szkolić się u doświadczonych instruktorów, którzy nauczą nie tylko samej techniki, ale też bezpiecznej pracy,
- pamiętaj, że to nadal zabieg chemiczny – a więc wymaga wiedzy i ostrożności.
My uwielbiamy tę metodę już od dawna – daje ogromną swobodę pracy i pewność, że rzęsy klientek są odpowiednio zabezpieczone.